Działalności społeczno-gospodarczej i politycznej wsi Arnsdorf, a po następnych zmianach nazwy na Jeżowo, a obecnie Milikowice, gm. Jaworzyna Śląska, pow. Świdnica oraz działalności w tej wsi Ochotniczej Straży Pożarnej.

Po zakończeniu II wojny światowej w maju 1945 roku Polska odzyskała Ziemie zachodnie i pomocne nad Odrą i Nysą Łużycką w zamian za utracone ziemie na wschodzie, które należały do Polski przed 1939 rokiem tj. przed okupacją niemiecką i sowiecką. Zmian tych dokonała koalicja wojskowa, która pokonała Niemcy hitlerowskie: Ameryka, PD Anglia, Francja oraz Związek Sowiecki ZSRR na konferencji poczdamskiej. Ziemie te zamieszkiwała ludność niemiecka. Na apel rządu Rzeczypospolitej Ludowej o zasiedlaniu tych ziem przez obywateli polskich już w czerwcu i lipcu 1945 roku osadnicy z całej Polski zaczęli osiedlać się we wsiach i miastach, które zasiedlali jeszcze Niemcy. Wielu mieszkańców niemieckich mówiło Polakom, że będą oni nie właścicielami gospodarstw, w których się osiedlają, lecz robotnikami. W trakcie organizowania się Urzędów Administracji państwowej w powiatach, gminach i województwach uświadamiano osadnikom o ich prawach, aby poczuli się pewniejsi w swej roli gospodarczej, a nie byli parobkami Niemców.
W czerwcu i lipcu we wsi Amsdorf najwięcej ludzi osiedliło się z województwa krakowskiego pow. Wadowice, kilka rodzin z terenów, które zostały zabrane Polakom przez ZSRR tzn. zza Bugu, oraz żołnierze polscy zdemobilizowani po zakończeniu wojny. W następnych miesiącach osiedliło się kilka rodzin z woj. Poznańskiego i kieleckiego.
Moje przybycie i osiedlenie się w Milikowicach datuje się na około koniec lipca 1945 roku, gdzie zostałem osiedlony przez Państwowy Urząd Repratacyjny w Świdnicy na prawach osadnika wojskowego na gospodarstwie rolnym 45 ha, które w latach późniejszych władze PRL zmniejszyły mi do 7,5 ha. Jako były żołnierz wojny z Niemcami we wrześniu 1939 roku oraz żołnierz organizacji wojskowej Batalionów Chłopskich w gminie Irzędze pow. Włoszczowa, gdzie pełniłem funkcję Komendanta Gminnego w walce z Niemcami o wyzwolenie Polski z niewoli niemieckiej uważałem za swój obowiązek dalej działać społecznie.
Na zebraniu wiejskim we wrześniu 1945 roku zostałem wybrany na sołtysa wsi Milikowice przez jej mieszkańców Polaków. Wspólnie z jej mieszkańcami przystąpiłem do rozwiązywania problemów wsi. Jednym z pierwszych problemów było ułożenie dobrych stosunków z ludnością niemiecką. Drugą ważną rzeczą było ułożenie dobrych stosunków ze stacjonującą w Milikowicach jednostką wojska sowieckiego, która to w majątku wsi trzymała nawet czołgi. Stacjonującym wojskiem dowodzili pułk. Mistrzenko i major Kowalenko. Jednostka ta zagrodziła drogę Arnsdorf-Wickendorf z powodu trzymanych w majątku czołgów i objazd był prowadzony drogami polnymi za domami mieszkalnymi. Po uzgodnieniu z dowództwem w/w jednostki droga została odblokowana i jedynie pozostał zakaz zatrzymywania się pojazdów w tamtym rejonie.
Bardzo ważną sprawą było zagospodarowanie ziemi. Brak siły pociągowej koni i traktorów był spowodowany, ewakuacją wojsk niemieckich i sowieckich do zbierania zbóż w majątku ziemskim i gospodarstw, które okupywała ZSRR. Celem zabrania pół pod zasiewy jesienne, a nawet wiosenne uruchomiono pługi parowe, tzw. „bamflugi", którymi zostały zaorane pola. Uprawę pól pod zasiewy wykonano końmi, które przywieźli osadnicy z poprzedniego miejsca zamieszkania - solidarnie dla wszystkich. Zboża do zasiewów jesiennych zostały zebrane od osadników, którzy mieli małe gospodarstwa i zebrali zboża wspólnie z Niemcami do swoich stodół. Pożyczkobiorcy mieli zwrócić pożyczkodawcom ilość pobranego zboża w następnym roku po zbiorach. Przybyli osadnicy szanowali się i współpracowali, aby zagospodarować swoje gospodarstwa. Ważnym zagadnieniem było również zapewnienie mieszkańcom bezpieczeństwa z powodu występujących kradzieży mienia osadników rzekomo jako przez Niemców lub żołnierzy sowieckich. Celem zapobieżenia tym napadom nawiązano kontakt z dowództwem jednostki czołgów stacjonarnych w majątku w Milikowicach – pułkownikiem Mistrzenko i majorem Kowalenką, którzy zobowiązali się do pomocy wojskowej w razie napadu rabunkowego oraz wyrazili zgodę, by mieszkańcy Milikowice i Witkowa korzystali z pomocy sanitarnej jednostki w razie potrzeby. Interwencja wojskowa była potrzebna, gdy rabusie ukradli nocą w grudniu 1945 roku 2 krowy Antoniego Drobka z wsi Milikowice. Dzięki interwencji mojej, poszkodowanego i 2 żołnierzy Związku Sowieckiego krowy zostały odnalezione w Świdnicy i zwrócone poszkodowanemu. Z punktu sanitarnego jednostki wojskowej wielu mieszkańców wsi Milikowice i Witków zostało pozytywnie obsłużonych. Punkt sanitarny znajdował się w Milikowicach w domu Henryka Łapaja oraz Mariana Szali. Celem odwdzięczenia się dowództwo jednostki Związku Sowieckiego ze zrozumieniem potrzeb miejscowej ludności wsi Milikowice zaprosiło dowództwo jednostki wojskowej w Milikowicach na zabawę sylwestrową w 1945 roku, która odbyła się w Sali Domu Ludowego w Milikowicach, na której uczestnicy zabawy podziękowali takowym za pomoc w obecnej skomplikowanej sytuacji gospodarczej wsi.
Dużą trudnością dla osadników wsi Milikowice był brak usług religijnych. Wprawdzie ksiądz niemiecki – były proboszcz parafii – odprawiał Msze Św. po łacinie i w miarę znajomości języka polskiego czytał Ewangelię i kazanie, to jednak życzeniem mieszkańców były nabożeństwa odprawiane przez księdza Polaka. Pod koniec roku 1945 i później Msze Św. i nabożeństwa oraz potrzeby religijne mieszkańców parafii Milikowice, do której należały wsie: Milikowice, Witków i Stary Jaworów obsługiwali księża z Jaworzyny Śląskiej – ks. Jarosław Chomicki, ze Świdnicy – ks. Marchewka oraz ks. proboszcz ze wsi Witoszów – do czasu przydzielenia księdza na proboszcza parafii Milikowice przez Kurię Biskupią we Wrocławiu w 1950 roku.
W roku 1946 została uruchomiona Szkoła Podstawowa, której dyrektorem był Paweł Dill.
Poza w/w działalnością założona została również Straż Pożarna, do której wstąpiło 10 ochotników, którzy zabezpieczyli poniemiecki sprzęt przeciwpożarowy i brali czynny udział w potrzebach przeciwpożarowych w 3 wsiach. Straż Pożarna w Milikowicach została założona przez mieszkańców wsi oraz z inicjatywy sołtysa wsi Władysława Kubary 24 września 1945 roku.
Założycielami O.S.p. byli następujący mieszkańcy:
1. Kubara Władysław - sołtys wsi
2. Władysław Kopyciak
3. Władysław Studnicki
4. Ludwik Gałuszka
5. Antoni Drobek
6. Ludwik Knapczyk
7. Władysław Krupa
8. Władysław Nieciąg
9. Aleksander Laszków
10. Karol Nowak
Na pierwszym zebraniu OSP został wybrany zarząd w następującym składzie:
1. Kubara Władysław - prezes zarządu
2. Kopyciak Władysław - sekretarz zarządu
3. Nieciąg Władysław - skarbnik zarządu
4. Studnicki Władysław - naczelnik zarządu
5. Knapczyk Ludwik - członek zarządu
6. Nowak Karol - członek zarządu
Ochotnicza Straż Pożarna posiadała następujący sprzęt p. pożarowy - pozostałość poniemiecka:
1. Remiza straży z wieża do suszenia węży,
2. Pompa ręczna z dzwonkiem alarmowym,
3. 6 hełmów obszytych skórą,
4. 6 toporów, 6 pasów bojowych, 2 płaszcze brezentowe, 1 ręczna syrena alarmowa, 2 bosaki,
2 drabiny-hakówki, 1 drabina na kołach - posuwana przystawna do dachów.
Plan działalności straży był następujący:
Jeden raz w tygodniu odbywały się ćwiczenia - przeważnie w niedzielę po nabożeństwie - w zakresie obsługi sprzętu pożarowego tj. motopompy, rozwijania i zwijania węży, rozrywania więzby dachowej bosakami oraz formowania szyku w marszu i gimnastyki. Jeden raź w miesiącu odbywało się szkolenie z zakresu obowiązków strażaka i jego uprawnień. Szkolenie prowadził prezes straży Władysław Kubara.
W straży prowadzona była księgowość: Książka ewidencji członków straży, książka ewidencji inwentarza, książka kasowa, książka odbytych ćwiczeń i udziału w akcjach pożarowych. Książkę kasową prowadził skarbnik straży, a resztę — sekretarz straży. W latach 1946/65 w straży działała sekcja młodzieżowa dziewcząt, która została rozwiązana z braku doceniania jej przez władze gminy.
Ochotnicza Straż Pożarna brała czynny udział w gaszeniu pożarów w swej i okolicznych wsiach, jakie były w tym rejonie oraz w akcjach przeciwpożarowych wsi Milikowice w 1960 roku oraz w latach następnych, a ostatnio w 1997 roku przy ratowaniu dobytku, sprzętu i zwierząt z gospodarstw, które były zalane wodą, a po ustąpieniu wody w wypompowywaniu takowej ze studni oraz piwnic. Poza działalnością przeciwpożarową i klęskami żywiołowymi O.S.p. w Milikowicach brała czynny udział w zawodach gminnych i rejonowych, w których osiągała dobre wyniki sprawnościowe.
Nie obce były straży sprawy kultury i religii. Straż prenumerowała pismo "Strażak", które czytali druhowie na zbiórkach i pożyczali do domów. Pod względem działalności religijnej straż brała czynny udział w uroczystościach kościelnych w czasie procesji wokół kościoła oraz w procesji Bożego Ciała i czuwaniu przy grobie Chrystusa na Wielkanoc.
W roku 1997 w dniu 15 marca z racji 50-lecia O.S.p. straż w Milikowicach w porozumieniu z zarządem miejskim w Jaworzynie Śląskiej oraz Komendą Rejonową Straży Pożarnej w Świdnicy zorganizowała zawody na boisku sportowym w Milikowicach, w którym brało udział 8 jednostek straży pożarnej, a mianowicie: z Jaworzyny Śląskiej, Pastuchowi, Nowie, Piotrowie, Bolesławie, Pasiecznej, Czech, Milikowic. W zawodach brał udział kom. Straży kap. Szuszwalak. Celem zdobycia funduszy na umundurowanie strażaków tj. kupienie mundurów, czapek, pasów, i innego sprzętu OSP organizowała zabawy taneczne, loterie fantowe, a dochód z takowych był przeznaczony na w/w cele. Członkowie straży brali również udział w profilaktykach p.pożarowych dokonując 2 razy w roku przeglądu gospodarstw rolników we wsiach Milikowice, Witków i Stary Jaworów udzielając rad na zauważone usterki.
Powiększenie stanu członków straży:
Aktywna działalność straży spowodowała, że do takowej wstąpili nowi członkowie. W latach 1950/85 do straży wstąpili następujący członkowie: Tadeusz Nowak, Tadeusz Tabor, Jan Ochman, Jan Pałczyński, Ludwik Śliwa, Jan Dzikuć, Feliks Lenkiewicz, Henryk Łapaj, Bogusław Mlak, Stanisław Paczuk, Ludwik Gałuszka, Jan Mlak, Bronisław Partyka.
ODBUDOWA REMIZY:
Ze względów, że remiza poniemiecka została zniszczona przez wiatr i burze - a szczególnie wieża do suszenia węży - przy pomocy finansowej Urzędu Gminy w Witkowie oraz funduszy własnych straży zbudowano nową remizę oraz zakupiono nową motopompę, węże, syrenę elektryczną, hełmy, pasy bojowe i inny sprzęt do działalności straży. W latach 1989/1991 Urząd Gminy w Jaworzynie Śląskiej zakupił drugą motopompę oraz samochód, który służy do wyjazdów w razie pożarów oraz ćwiczeń organizowanych przez OSP. W trakcie działalności w straży następowały zmiany na stanowisku prezesa i komendanta straży i innych członków zarządu oraz liczebności członków straży.
Poszczególni naczelnicy OSP w Milikowicach:
1945/50 - Władysław Studnicki,
1950/60 - Ludwik Knapczyk,
1960/65 - Władysław Studnicki,
1965/75 - Ludwik Śliwa,
1975/80 - Jan Pałczyński,
1980/85 - Kazimierz Studnicki,
1985/90 - Henryk Łapaj,
1990/99 - Franciszek Zaręba,
Co dotyczy sprawy działalności prezesów straży w Milikowicach to przedstawia się następująco: od roku 1945 do 1985 funkcję tę pełnił Władysław Kubara. Od roku 1985 do 1990 funkcję prezesa pełnił Tadeusz Nowak, a od roku 1990 prezesem jest Bogumił Mlak, który zorganizował zawody straży z racji 50-lecia jej istnienia we wsi Milikowice w roku 1997 na boisku sportowym z udziałem 8 jednostek straży. Członkowie straży posiadali legitymację oraz odznaczenia i dyplomy za swą pracę w straży. Obecny zarząd straży czyni starania o sprawność bojową straży oraz powierzony mu sprzęt p-pożarowy i remizę.
Zdaję sobie sprawę, że moje wspomnienia pod tytułem „Prawda i pamięć” za lata 1945-97 nie odtwarzają wszystkich zagadnień, jakie mieli polscy osadnicy, którzy po paru wiekach zagospodarowywali nasze stare ziemie piastowskie we wsi Arnsdorf – obecna nazwa Milikowice, lecz wymieniłem z nich tylko najważniejsze.
Kap. rez. Kubara Władysław